niedziela, 27 kwietnia 2014

Od Basila



Właśnie byłem w trakcie szukania nowego domu.Stary niestety spłonął razem z lasem w którym się znajdował.Większość zwierząt w tym ja uciekło-na szczęście.Niestety nie było w pobliżu żadnej innej jaskini więc musiałem opuścić rodzinne ziemie i udać się w podróż szukając nowego domu.Zabrałem zapas przeróżnych ziół i eliksirów.Może nie wspomniałem ale interesuję się chemią.Tworzę przeróżne trunki i eliksiry.Jestem też wilkiem wojowniczym ale to już inna bajka.
Podróż twała już miesiąc i ani śladu jakiejś normalnej jaskini lub jamy w ziemi.Przecież te tereny powinny być pełne jaskini a tu prosze-nie ma nic.Postanowiłem trochę odpocząć.Położyłem się przy najbliższym drzewie.Zaraz zapadłem w sen.Kiedy się obudziłem było już dobrze po zmierzchu.W nocy też można podróżować.Wstałem szybko i zacząłem biec truhtem.Kiedy tak biegłem nagle pode mną przebiegł mały zajączek,odwróciłem się a tu jakiś wilk skoczył na mnie z ogromną siłą.Poturlaliśmy się po czym wpadliśmy na drzewo.Ja tylko usłyszałem brzęk szkła.Wilk natychmiast odskoczył ode mnie jak poparzony.Kiedy był już 5 metrów ode mnie zaczął gapić się na mnie jak na ufoludka.Ja otworzyłem torbę i zastałem tam porozbijane butelki z miksturami i zgniecione zioła.Do niczego się to nie nadawało.Dni ciężkiej pracy nad nimi na marne!Cisnąłem torbą na ziemię i spojrzałem na spracę całego zamieszania.Na początku miałem ochotę rzucić się na niego ale później stwierdziłem że byłbym taki sam jak on.Odwróciłem się i już miałem odejść ale wilk pisknął po cichu:
-Bardzo przepraszam...

< Elwira?Sorry że w takim złym świetle ale cierpię ostatnio na brak weny twórczej.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz