poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Elwiry

Chodziłam sobie po lesie :
- Tyle wilków- mówiłam cicho pod nosem - tyle istnień do ochrony - ciągnęłam - i ciągle nowi ... ja ... ja na prawdę potrzebuję kogoś do pomocy ... nie daję rady - po tych słowach zza krzaków coś zawyło pięknym, dziecięcym głosem. Podeszłam bliżej, w krzakach leżała mała wadera. Nie czekałam długo ,podniosłam dzieciątko ... było śliczne :

- Nazwę cię Lilith - postanowiłam. przytuliłam dzieciątko i szłam w stronę watahy, zza krzaków wyszła annie i powiedziała :
-

< Annie ?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz