- No dobra - westchnęła wadera - a dzieci ?
- Słucham ? - spytałem
- No ...n o czy chcesz mieć dzieci- uśmiechnęła się - ze mną ... kurczę ... głupie pytanie
- Wcale nie
< Annie ? >
czwartek, 15 maja 2014
Od Joeya C.D. Rachelle
Poszedłem za waderą ...zaczęła biec
- Chodź - krzyknęła, wbiegliśmy do jaskini a jej niebieskie futro zaczęło świecić. Wadera przestraszła się i o mało nie zemdlała ponieważ weszliśmy do jaskini Tinny, mojego smoka.

< Rachelle ? >
- Chodź - krzyknęła, wbiegliśmy do jaskini a jej niebieskie futro zaczęło świecić. Wadera przestraszła się i o mało nie zemdlała ponieważ weszliśmy do jaskini Tinny, mojego smoka.
< Rachelle ? >
Od Amethyst C.D. Sage
- Nie szkodzi- uśmiechnęłam się - ale na przyszłość nie grzeb w moich rzeczach - dodałam. Pobiegłam sobie na wróże wzgóże i zawołałam Lenta . Po chwili przyleciał nie zawielki smok żarłaczy, Lent :

Nikt oprócz mnie ... i joeyego nie mógł ieć smoka .
- Lent pawarividius - zawołałam oznaczało to lent witaj kochany - tarivia gro$ling lo bertys lalhas dawe ( Chciałabym cię z komś zapoznać )
Wsiadłam na olbrzyma i wylecieliśmy... po drodze minęliśmy wiele magicznych stworzeń. Dolecieliśmy do jakini joeya a właściwie to jaskini jego smoka
- Tarivvvwa Tertento - przedstawiłam smoka:

Był pięnym, nowowyklutym dzieckiem smoków joeya . wróciłam z lentem . wracając do jaskini sama wpadł na mnie sage rzucił się na mnie, zaczął mnie całować mówiąc
- Kocham cie, bardzo - próbowałam się uwolnić - pomyśl tylko ... sage i amethyst ... zróbmy sobie dzieci
< Sage ? WTF ??!! >
Nikt oprócz mnie ... i joeyego nie mógł ieć smoka .
- Lent pawarividius - zawołałam oznaczało to lent witaj kochany - tarivia gro$ling lo bertys lalhas dawe ( Chciałabym cię z komś zapoznać )
Wsiadłam na olbrzyma i wylecieliśmy... po drodze minęliśmy wiele magicznych stworzeń. Dolecieliśmy do jakini joeya a właściwie to jaskini jego smoka
- Tarivvvwa Tertento - przedstawiłam smoka:
Był pięnym, nowowyklutym dzieckiem smoków joeya . wróciłam z lentem . wracając do jaskini sama wpadł na mnie sage rzucił się na mnie, zaczął mnie całować mówiąc
- Kocham cie, bardzo - próbowałam się uwolnić - pomyśl tylko ... sage i amethyst ... zróbmy sobie dzieci
< Sage ? WTF ??!! >
Od Basila cd Elwiry
>
> -Wiesz...może to nie taki zły pomysł.Od paru dni jestem bez dachu nad głową.Tak,tak...to z pewnością dobry pomysł.-wadera tylko pokazała bym szedł za nią.Nie odezwała się ani słowem.Zastanawiałem się czy przypadkiem czegoś nie palnąłem.W końcu wadera zapytała:
> -Co cię tu przywiało?Te tereny nie są zbyt tłoczne.
> -Las w którym mieszkałem spłonął.Bezmyślni ludzie znów go podpalili.
> -Znowu?
> -Tak,znowu.Od kiedy mieszkam był palony już 96 razy a zwierzęta mówił że jeszcze wcześniej płonął ale nikt tego nie liczył.Tym razem spłonął doszczętnie-nic z niego nie zostało tylko puste pole.
> -Ludzie wypalają lasy by mieć wiele pól uprawnych.
> -To oczywiste.Przez to wiele zwierząt opuściło rodzinne strony w tym ja.
> -Naprawdę mi przykro.
> -Tak,tak...no cóż.Takie życie.
> -A czy ty czasem nie jesteś wilkiem z żywiołem ognia?
> -Tak,zgadza się.Skąd o tym wiesz?
> -Ja też mam ten żywioł i wyczuwam wilki z tym żywiołem.Wiesz...nie chciałabym cię urazić ale czy to ty nie podpaliłeś lasu?
> -Nie,wątpię.
> -Może robiłeś jakąś rzecz która to powodowała?
> -Nie.Mam całkowitą kontrolę na żywiołem.
> -No chyba że tak.
Od Sage C.D. Amethyst
> Obudziła mnie moja jak zawsze roztrzepana siostra.
> -wybierasz się gdzieś?
> -Tak...Do Joey'a
> -a kto ci pozwolił?
> -a co cię to?
> -to że nie chcę żeby moja siostra ,była z jakimś wilczurem,nie wiadomo jakim i nie wiadomo gdzie!
> -Po pierwsze,to nie jest jakiśtam wilczur tylko Joey,lekarz a po drugie to on mnie zabiera...jeszcze nie wiem gdzie.
> -...dobra...-zabolała mnie głowa.
> -wszystko ok?
> -tak...chyba tak:)
> -mam nadzieje
> -a...czekaj!
> -tak????
> -skąd wiedziałaś że jestem...sobą?
> -widziałam was...do Bethy mówić że jest głupia?
> -a ...skąd się tu wziąłem?Amethyst chyba mnie nie zaniosła?
> -Alan cię zaniósł :)
> -aaa....-Kiedy Rachell poszła ,zobaczyłem Amethyst podbiegłem do niej.
> -Hej
> -Hejka:)
> -przepraszam za tamto...
> <Amethyst?
poniedziałek, 12 maja 2014
Kochani,
wilki, które się nie zgłosiły ... zostały usunięte... są to
Nathan
Mystery
Cheeky
Nire
Brick
Wasza alfa - Elwira
niedziela, 11 maja 2014
UWAGA
W związku z małą aktywnością.. wilki ,które chcą być w watasze . ... Gracze niech wyśla mi wiadomość z imieniem swojego wilka/wilków do jutra ... inaczej szubienica ... :(
Od Amethyst C.D. Sage'a
- Nie usłyszałam - powiedziałam- na szczęście - basior powtórzył jeszcze kilka razy, ale go nie słuchałam. Basior najwidoczniej się obraził. Przypomniałam sobie o źródle ... muszę do niego pobiec ... jest prawie 20
- Żegnaj - powiedziałam bięgnąc
- Czekaj ! Zaczekaj na mnie ! -krzyczał ,lecz już po jakimś czasie go zgubiłam i dotarłam do źródła :

Woda była jak zwykle piękna, czułam się gotowa... wskoczyłam. Wokół mnie zaczął wytwarzać się wir pyłu ,który przeplatał się przeze mnie ... byłam znów zmieniona , pobiegłam do swojej jaskini ... stał tam Sage ...
- Coś ty ze mną zrobiła ?! - krzyknął, zaśmiałam się bo wyglądał tak :

- Trzeba było nie grzebać w moich eliksirach - zaśmiałam się budząc Leynara ( dzieliłam z nim jaskinię , tak jak elwira z joeyem ... nie zaden związek ..) w mig przygotował mu eliksir odwrotny i był znowu normalny.
- Głupia jesteś ! - wrzasnął sage - po co trzymasz takie żeczy ? !!! -
nie twoja sprawa - odparłam spokojnie
< Sage ? >
- Żegnaj - powiedziałam bięgnąc
- Czekaj ! Zaczekaj na mnie ! -krzyczał ,lecz już po jakimś czasie go zgubiłam i dotarłam do źródła :
Woda była jak zwykle piękna, czułam się gotowa... wskoczyłam. Wokół mnie zaczął wytwarzać się wir pyłu ,który przeplatał się przeze mnie ... byłam znów zmieniona , pobiegłam do swojej jaskini ... stał tam Sage ...
- Coś ty ze mną zrobiła ?! - krzyknął, zaśmiałam się bo wyglądał tak :
- Trzeba było nie grzebać w moich eliksirach - zaśmiałam się budząc Leynara ( dzieliłam z nim jaskinię , tak jak elwira z joeyem ... nie zaden związek ..) w mig przygotował mu eliksir odwrotny i był znowu normalny.
- Głupia jesteś ! - wrzasnął sage - po co trzymasz takie żeczy ? !!! -
nie twoja sprawa - odparłam spokojnie
< Sage ? >
Od Rachelle C.D. Joey'a
> -Ja jestem Rachell.Doradca Alphy.
> -miło mi cię poznać ,Rachell
> -mi też.....Może cię oprowadzę?
> -świetny pomysł!
> -chodź!
> <Joey?sorry że tak krótko.>
> -miło mi cię poznać ,Rachell
> -mi też.....Może cię oprowadzę?
> -świetny pomysł!
> -chodź!
> <Joey?sorry że tak krótko.>
Od Annie C.D. Leynar'a
> -Ale nic się nikomu nie stanie
> -Wiem alee...-powiedział niepewnie basior. Zauważyłam że coś się stało i odrazu zmienił mi się humor
> -Czy coś się stało?Ley jak chcesz to mi powiedz.Co ukrywasz?-próbowałam go przekonać
> -Nie! po prostu nie będe -po tym krzyku sojżałam na niego i zaczełam śpiewać
>
>
>
> <Ley?powiesz mi co się stało?>
Od Sage'a C.D Amethyst
> -i jak ich pokonał stał się najsilniejszy.-podeszłem do niej
> -jak się nazywasz?-zapytała mnie wilczyca
> -Jestem Sage,mów mi ...Sage :)
> -witaj,mój doradco
> -wszyscy cię szukali, o co chodzi?
> -to tajemnica...-wyszeptała Amethyst
> -zmieniłaś się...jesteś ...mniej krwawa...-mniej krwawa?!to komplement?bo sam nie wiem
> -tak...użyłam mojej mocy.
> -słuchaj zdradzę ci tajemnicę...
> -o...nie nie mogę nosić tego ciężaru.Zawsze coś wygadam następnego dnia
> -Am...więc...psz...Rachell to moja siostra.
> <Amethyst?>
> -jak się nazywasz?-zapytała mnie wilczyca
> -Jestem Sage,mów mi ...Sage :)
> -witaj,mój doradco
> -wszyscy cię szukali, o co chodzi?
> -to tajemnica...-wyszeptała Amethyst
> -zmieniłaś się...jesteś ...mniej krwawa...-mniej krwawa?!to komplement?bo sam nie wiem
> -tak...użyłam mojej mocy.
> -słuchaj zdradzę ci tajemnicę...
> -o...nie nie mogę nosić tego ciężaru.Zawsze coś wygadam następnego dnia
> -Am...więc...psz...Rachell to moja siostra.
> <Amethyst?>
sobota, 10 maja 2014
Od Joey'a C.D. Rachelle
Przechadzałem się po watasze, nagle wpadła na mnie śliczna, czarno-niebieska wilczyca :
- Łołołoł - krzykąłem - spokojniej - uśmiechnąłem się
- H-H-H-H ejka - powiedziała
- Cześć, jestem joey ... jestem tu nowy ...jestem lekarzem, a ty ? -spytałem
< Rachelle ? >
Od Amethyst C.D. Sage'a
- Mi również... sage ... - powiedziałam , wstałam i wyszłam , chciałam zajść do nowego lekarza, joey'a, lecz nie było go w jaskini, leynara też, basila ... chwile chwile ... a nie go też nie było więc poszłam nad wodospad:

Zaczęłam sobie podśpiewywać przypominając ... dawne lata ... mniejsza z tym
Zaczęłam sobie podśpiewywać przypominając ... dawne lata ... mniejsza z tym
- Słyszałem już ją ... ? mówi o wilku ... - powiedział za mną jakiś basior
- który był silniejszy ... od naczelnych - dokończyłam
< Sage ?>
Od Rachelle
Nie zależało mi już na nim, pomyślałam pójdę do Basila
-Miałaś szczęście została mi próbka od wtedy.Kiedy wypiłam
zamieniłam się,miałam mój stary wygląd
-Dzięki po stokroć dzięki-i poszłam w końcu co miałam zrobić?nosić ciało i wygląd jaki wybrał sobie nijaki szaman?i to jeszcze Fochnięty na mnie?
Poszłam do mojej jaskini , kiedy szłam zobaczyłam pięknego Basiora
<Joey?>
-Miałaś szczęście została mi próbka od wtedy.Kiedy wypiłam
zamieniłam się,miałam mój stary wygląd
-Dzięki po stokroć dzięki-i poszłam w końcu co miałam zrobić?nosić ciało i wygląd jaki wybrał sobie nijaki szaman?i to jeszcze Fochnięty na mnie?
Poszłam do mojej jaskini , kiedy szłam zobaczyłam pięknego Basiora
<Joey?>
Od Leynara C.D. Rachelle
usłyszałem jak woła :
- czekaj, to nie tak, ja po prostu cię kocham !!! - nie zwracałem na nią uwagi .. było mi przykro że jakikolwiek wilk uważa mnie za niemiiłego ... ale sam na to zapracował ...
- czekaj, to nie tak, ja po prostu cię kocham !!! - nie zwracałem na nią uwagi .. było mi przykro że jakikolwiek wilk uważa mnie za niemiiłego ... ale sam na to zapracował ...
Od Leynar'a C.D. Annie
- Przepraszam- odsunąłem się - nie zabijam ...
- To tylko makiety - zaśmiała się annie
- Makiety ... to też nie poważne ... - powiedziałem smutny
-ojojoj... - westchnęła
-
< Annie ? sorka że krótko >
- To tylko makiety - zaśmiała się annie
- Makiety ... to też nie poważne ... - powiedziałem smutny
-ojojoj... - westchnęła
-
< Annie ? sorka że krótko >
Od Sage
Kiedy rozglądałem się po watasze napotkałem na piękną,i spiętą jak ja
-Witaj...Nazywam się Sage
-o Hejka Saaaa....ge-powiedziała przeciążale
-A ty jesteś...
-o... Jestem wilkiem natury...to znaczy byłam i nazywam się Rachelle,ale nazywaj mnie Rachi(Raki)
-super imię ...-znałem ten głos słodki jak miód ale kiedy nie idzie coś z planem po prostu jak czarny klif pod górkę trudno i na dół jeszcze bardziej.Kiedy szedłem dalej zobaczyłem fioletową wilczycę była bardzo ranna,postanowiłem ją zanieść do Elwiry .Kiedy tak szedłem mogłem się tylko dowiedzieć jak ma na imię
- a więc Amethyst,beta?jestem twoim doradcą.
<u Elwiry>
-Amethyst!jak mi miło cię ....poznać
<Amethyst? >
piątek, 9 maja 2014
Od Rachelle C.D. Leynar'a
> -Ale naprawdę!to ta kicia mnie nie dość że zmieniła to jeszcze wszystko robi żebyś myślał że jestem porąbana!!!-ciągle mu tłumaczyłam
> -Ta...już ci wieże ta mała słodka kotka cię zmieniła...to dlaczego ja tego nie widzę jestem ślepy?!-nie dawał za wygraną.
> -ale...Ley...ja...ona...to znaczy ty...I JAK MAM UDAWAĆ WYLUZOWANĄ JAK ANNIE CIĄGLE CI DOKUCZA?!TO MÓWISZ:
> ANNIE BY TO LEPIEJ ZROBIŁA,ANNIE JEST WULUZOWANA...A JAK MAM BYĆ WYLUZOWANA SKORO TY MNIE DOKUCZASZ....Wiesz co?!mam pomysł,odwal się ode mnie a nie będę już taka spięta.
> -no .....
> -odwal się!!!-krzyczałam na cały las ,gardło i watahę.Potem postanowiłam
> że pójdę (tym razem bez upadku...^))
> -gdybyś mnie wysłuchała...-słyszałam z daleka-a.... z resztą nie ważne
> Kiedy tak szłam słyszałam jak Leynar podszedł do Annie i...jak ja go nienawidzę!
> <Leynar?!czy mnie uspokoisz?
> -Ta...już ci wieże ta mała słodka kotka cię zmieniła...to dlaczego ja tego nie widzę jestem ślepy?!-nie dawał za wygraną.
> -ale...Ley...ja...ona...to znaczy ty...I JAK MAM UDAWAĆ WYLUZOWANĄ JAK ANNIE CIĄGLE CI DOKUCZA?!TO MÓWISZ:
> ANNIE BY TO LEPIEJ ZROBIŁA,ANNIE JEST WULUZOWANA...A JAK MAM BYĆ WYLUZOWANA SKORO TY MNIE DOKUCZASZ....Wiesz co?!mam pomysł,odwal się ode mnie a nie będę już taka spięta.
> -no .....
> -odwal się!!!-krzyczałam na cały las ,gardło i watahę.Potem postanowiłam
> że pójdę (tym razem bez upadku...^))
> -gdybyś mnie wysłuchała...-słyszałam z daleka-a.... z resztą nie ważne
> Kiedy tak szłam słyszałam jak Leynar podszedł do Annie i...jak ja go nienawidzę!
> <Leynar?!czy mnie uspokoisz?
Od Annie C.D. Leynar'a
-Dobra -wstałam i powiedziałam-robimy konkurs na lepiej wysportowanego wilka ale aaa magia nie wchodzi w gre
-No dobra -rzekł
-Więc tak , widzisz tę dziuple? masz tam strzelić ok?-zapytałam szczerze mówiąc byłam trochę wkurzona bo on bardzo dobrze strzelał więc dałam mu wyzwanie
-Dobra-Wilk wziął mój łuk i strzelił całkiem dobrze
-Dobra teraz moja kolej-poczym strzeliłam z zamkniętymi oczami w sam środek
-No...łał...-wilk byl pod wrażeniem a ja mu przerwałam
-1:0 dla mnie!-była szczęśliwa nawet to że jest mi bardzo bliski nie zmieni
tego że jak ktoś ze mną zaczyna to i musi ze mną kończyć!i jestem w tym najlepsza nie może teraz ktoś mi przeszkodzić nagle taki wilk który ma swoje moce a ja swoje bo to znaczy że taka moja moc jest..normalna
-Ok...teraz trzeba w jak najkrutszym czasie zabić 15 makiet
<Ley?>
-No dobra -rzekł
-Więc tak , widzisz tę dziuple? masz tam strzelić ok?-zapytałam szczerze mówiąc byłam trochę wkurzona bo on bardzo dobrze strzelał więc dałam mu wyzwanie
-Dobra-Wilk wziął mój łuk i strzelił całkiem dobrze
-Dobra teraz moja kolej-poczym strzeliłam z zamkniętymi oczami w sam środek
-No...łał...-wilk byl pod wrażeniem a ja mu przerwałam
-1:0 dla mnie!-była szczęśliwa nawet to że jest mi bardzo bliski nie zmieni
tego że jak ktoś ze mną zaczyna to i musi ze mną kończyć!i jestem w tym najlepsza nie może teraz ktoś mi przeszkodzić nagle taki wilk który ma swoje moce a ja swoje bo to znaczy że taka moja moc jest..normalna
-Ok...teraz trzeba w jak najkrutszym czasie zabić 15 makiet
<Ley?>
środa, 7 maja 2014
Od Leynara C.D. RACHELLE
Wyciągnęłem waderę... powiedziała mi że jest kotem i że to ona miauczy ... a wyglądała normalnie ... pomyślałam że jest jakaś porąbana i walnięta ... poszedłem do swojej jaskini ...
< Rachelle ?>
< Rachelle ?>
Od Leynara C.D. Annie
-Jesteś pewna ? - spytałem po czym strzeliłem lepiej od niej
- to na pewno twoja magia ... a nie ty - parsknęła
- tak ? - spytałem - czy jesteś pewna
- tak ... ley ... nie oszukuj ...
- no ja nie jestem taki pewien - podeszłem do wadery blisko - że to jest magia ... - powiedziałem po czym oboje się przewróciliśmy na zaścieloną kwiatami łąkę i zaczęliśmy się całować ...
< Annie ? >
Od Rachelle C.D. Leynar'a
Dopiero wtedy kiedy do niego... zobaczyłam że jestem... sama nie wiem :

>>>
>>>
>>> Lenyar? sory nie mam weny
>>>
>>>
>>> Lenyar? sory nie mam weny
Od Annie C.D. Leynar'a
Skoczyłam poczym go pocałowałam i powiedziałam
-Co robimy? wiedziałam że przyjdziesz!-basior był bardzo zaskoczony moim przywitaniem
-No.. nwm ty wybieraj
-Nie ty! jak ja wybiore to tylko takie eee..... co ja umiem robić
<co robimy?Leyner?>
-Co robimy? wiedziałam że przyjdziesz!-basior był bardzo zaskoczony moim przywitaniem
-No.. nwm ty wybieraj
-Nie ty! jak ja wybiore to tylko takie eee..... co ja umiem robić
<co robimy?Leyner?>
niedziela, 4 maja 2014
Od Elwiry C.D. Annie
- Betha ... no właśnie ... nwm gdzie amethyst się podziewa hueh - niewiem dlaczego zaczęłyśmy się śmiać
- ale wiesz co ... pocałuję go ... tak mocno ... kocham go !!!! - krzyknęła wadera i pobiegła
< Annie ? sory ,ale nie mam weny >
Od Leynara C.D. Rachelle
Wadera wpadła do dziury ... ja jej nie rozumiem ... czy ona to robi specjalnie ... to strasznie dziwne że tak nagle się zmieniła ... wygląda z tym ciągłym chichotaniem jak upośledzony... no al cóż... trzeba być miłym... podbiegłem do wadery:
- nic ci nie jest - kotek dał o sobie znać miałcząc
< Rachelle ? >
- nic ci nie jest - kotek dał o sobie znać miałcząc
< Rachelle ? >
Od Rachelle C.D. Leynar'a
>>> -ej to ja....-zaśmiałam się
>>> -ty?
>>> -hi hi....-znów zachichotałam
>>> -co się stało przecież jeszcze dziś byłaś spięta jak...
>>> -uparta jak osioł hi hi...
>>> -a dziś...
>>> -już wesoła nie wiem sama -nie dałam mu dokończyć.
> -chciałem powiedzieć zaśmiana.-oboje wybuchliśmy śmiechem a kiedy odeszłam na chwilę ,wpadłam do dziury.
>
> <Leynar>?
>>> -ty?
>>> -hi hi....-znów zachichotałam
>>> -co się stało przecież jeszcze dziś byłaś spięta jak...
>>> -uparta jak osioł hi hi...
>>> -a dziś...
>>> -już wesoła nie wiem sama -nie dałam mu dokończyć.
> -chciałem powiedzieć zaśmiana.-oboje wybuchliśmy śmiechem a kiedy odeszłam na chwilę ,wpadłam do dziury.
>
> <Leynar>?
Od Reachelle Do Annie
Poszłam obużona do swojej jaskini.Nie wiedziałam co powiedzieć ale byłam zbyt nieśmiała i wesoła żeby płakać ii dalej się z nią przekomarzać więc poszłam spać.Następnego ranka ni z tąd ni z
owąd zobaczyłam korę na której było coś napisane tylko nie wiem co...
< Annie ? >
Od Leynar'a C.D. Annie
- Mogę - powiedziałem badając Lilith - o 5 na łące tak ? - spytałem
- Tak - uśmiechnęła się wadera
- Ok... - powiedziałem .. jej obecność sprawiała we mnie ... myślałem wtedy o tym ,że nie jestem ładny ... miły czy jakiśtam... no ale ok ...tylko boję się ,że rachelle mnie zabije.
********************
Następnego dnia na ustaloną godzinę przyszedłem na łąkę , wadera już tam była . Skoczyła na mnie i mnie pocałowała ...
< Annie ? >
- Tak - uśmiechnęła się wadera
- Ok... - powiedziałem .. jej obecność sprawiała we mnie ... myślałem wtedy o tym ,że nie jestem ładny ... miły czy jakiśtam... no ale ok ...tylko boję się ,że rachelle mnie zabije.
********************
Następnego dnia na ustaloną godzinę przyszedłem na łąkę , wadera już tam była . Skoczyła na mnie i mnie pocałowała ...
< Annie ? >
czwartek, 1 maja 2014
Od Annie C.D. Leynar'a
> Po tym jakże miłym dialogu było mi bardzo miło.Gdy zakończyłam łowy odniosłam jedzenie i myślałam o tych słowach.Podeszłam do jego jaskini i zapytałam
> - Czy chciałbyś jutro ze mną o 5:00 pójść na łąkę na łowy,na strzelanie z łuku itp.?
>
>
>
> <Co tym myślisz?Leynar?>
> - Czy chciałbyś jutro ze mną o 5:00 pójść na łąkę na łowy,na strzelanie z łuku itp.?
>
>
>
> <Co tym myślisz?Leynar?>
Od Leynar'a C.D. Annie
Wadera pobiegła ... a ja za nią ... biegłem przed siebie .... zobaczyłem ją ,więc się zatrzymałem cicho ... moją ' mocą podniosłemjej strzałę i zmieniłem jej kierunek :
- Ley ... - westchnęła wadera -
- To było słodkie ... że o to spytałaś - podeszłem do wadery ...blisko - i misiu ... ja wiem dlaczego = oddaliłem się ... uśmiechnąłem i poszłem się z tą wiedomością położyć do swojej jaskini ...
< Annie ? >
- Ley ... - westchnęła wadera -
- To było słodkie ... że o to spytałaś - podeszłem do wadery ...blisko - i misiu ... ja wiem dlaczego = oddaliłem się ... uśmiechnąłem i poszłem się z tą wiedomością położyć do swojej jaskini ...
< Annie ? >
Od Annie C.D. Leynar'a
uśmiechnełam się poczym zorjentowałam się jaka jestem samolubna i że teraz powinnam teraz pójść na łowy.
-Przepraszam, ale ja powinnam teraz zrobić coś-powiedziałam ale nie chciałam aby odebrał to źle
-ale gdzie?
-Na łowy , komletnie zapomniałam przez naszą rozmowę -powiedziałam i pobiegłam myśląc że uciekam przed przeznaczeniem i samą sobą ale nic mi tak nie poprawia chumoru jak strzelanie z łuku
<Leyner?>
-Przepraszam, ale ja powinnam teraz zrobić coś-powiedziałam ale nie chciałam aby odebrał to źle
-ale gdzie?
-Na łowy , komletnie zapomniałam przez naszą rozmowę -powiedziałam i pobiegłam myśląc że uciekam przed przeznaczeniem i samą sobą ale nic mi tak nie poprawia chumoru jak strzelanie z łuku
<Leyner?>
Od Annie C.D. Elwiry
- Podoba mi się ale jak dla niego trudno było mu powiedzieć lubię cie to co dopiero, , podobasz mi się"-westchnełam > -No. wiesz on musi się do ciebie przekonać
-Wiesz co masz chyba racje -pomyślałam
-widziś zawsze mam racje-powiedziała po czym się zaczełyśmy śmiać
-Ale wiesz co ja jeszcze na oczy bethy nie widziałam
. <Elwira?>
Od Leynar'a C.D. Rachelle
Zobaczyłem małego kotka ... nie wiedziałem co z nim zrobić ... w końcu szepnąłem sam do siebie :
- Annie chciała mieć pupilka ... pokochała Lilith ...taki piękny i grubiutki ...'
- ej ! - krzyknął ktoś ... no dobra to była rachelle ... wyczułem jej obecność i myślałem kłamstwa ... nie lubię jak ktoś mi czyta w myślach ... złapałem kotka i zawinąłem w kocyk :
- no co ? co ej ?! - spytałem
-
< Rachelle ? >
- Annie chciała mieć pupilka ... pokochała Lilith ...taki piękny i grubiutki ...'
- ej ! - krzyknął ktoś ... no dobra to była rachelle ... wyczułem jej obecność i myślałem kłamstwa ... nie lubię jak ktoś mi czyta w myślach ... złapałem kotka i zawinąłem w kocyk :
- no co ? co ej ?! - spytałem
-
< Rachelle ? >
Od Elwiry C.D. Annie
- Co byś mu powiedziała ? - spytałam ... znając odpowiedź
- Ty dobrze wiesz .. - powiedziała cicho wadera i oparła się o moje ramię . Przytaknęłam.
- Powiedz to - powiedziałam cicho - nie ma tu nikogo oprócz nas - i dosłownie nie było bo Lilith poszła bawić się na dworze - odważ się
- ...
< Annie, powiedz to >
- Ty dobrze wiesz .. - powiedziała cicho wadera i oparła się o moje ramię . Przytaknęłam.
- Powiedz to - powiedziałam cicho - nie ma tu nikogo oprócz nas - i dosłownie nie było bo Lilith poszła bawić się na dworze - odważ się
- ...
< Annie, powiedz to >
Od Leynara C.D. Annie
-na prawdę ? - spytała wadera
- na prawdę, jesteś super przyjaciółką ... jesteś extra - powiedziałem uśmiechając się
- ty też jesteś super ... - zawahała się - ... przyjacielem ... mam pytanie ... powiedz mi tak jak przyjaciółce ... czy kochasz rachelle ? - spytała ... zamurowało mnie ... ja nie kocham nikogo ... myślałem ... nawet annie ... ani rachelle ... nikogo
- Ja ... nie ...jej nie ... - oparłem głowę o kamień ... wadera się uśmiechnęła :
-
< Annie ? >
- na prawdę, jesteś super przyjaciółką ... jesteś extra - powiedziałem uśmiechając się
- ty też jesteś super ... - zawahała się - ... przyjacielem ... mam pytanie ... powiedz mi tak jak przyjaciółce ... czy kochasz rachelle ? - spytała ... zamurowało mnie ... ja nie kocham nikogo ... myślałem ... nawet annie ... ani rachelle ... nikogo
- Ja ... nie ...jej nie ... - oparłem głowę o kamień ... wadera się uśmiechnęła :
-
< Annie ? >
Od Rachelle
Poszłam do jaskini Leynara, akurat tam był.Miałam okazję zemścić się nad Annie wypiłam eliksir i usłyszałam :Ona jest za bardzo spięta, za to jej nie lubię, ale Annie jest inna, ona ma otwarte oczy na świat i jaat wesoła podoba mi się jej oryginalność ale do najromantyczniejszych nie należy.
-jej -pomyślałam sobie -więc ta burza mózgów to pewnie myśli Leynara?-nie wiedziałam że eliksir trwa od czasu ( tak szybko) jego wypicia.Śledziłam go przez dłuszży czas, był bardzo zahubiony, zauważyłam że zaczyna się rozglądać, chyba mnie nie zobaczył, ale dzięki mojego jaskrawego ubarwienia , tak czy siak mnie znajdzie, chciałam się wycofać ale ten zobaczył mój ogon i pomyślał że ja to lis.-Specjalnie Dla Annie, taki tłusty i...
-ej!
< Leynar? czy jestem tłusta?>
Od Annie C.D. Elwiry
-No dobrze sama się go zapytam-powiedziałam do Elwiry z uśmiechem
-a ty mała nas słuchasz?-rzekła Elwira przymominając sobie i jednoczesie mi że jedna para oczu na nas patrzy
-Elwira. mam mu to powiedzieć że ja go nooo.wiesz co ale to pierwsza rzecz której się boje , gdyby nie Rachelle to bym mu odrazu poeiedziała ale ja nie chce nikogo skrzywdzić bo wiem jakie to uczucie.
<Elwira?>
-a ty mała nas słuchasz?-rzekła Elwira przymominając sobie i jednoczesie mi że jedna para oczu na nas patrzy
-Elwira. mam mu to powiedzieć że ja go nooo.wiesz co ale to pierwsza rzecz której się boje , gdyby nie Rachelle to bym mu odrazu poeiedziała ale ja nie chce nikogo skrzywdzić bo wiem jakie to uczucie.
<Elwira?>
środa, 30 kwietnia 2014
Od Elwiry C.D. Annie
- Jaką wyprawę - spytałam niepewnie
- No wiesz ... żeby się lepiej poznać... - powiedziała nieśmiało wadera
- to,że jest moim bratem nie znaczy ,że nie możesz mówić prawdy - zaśmiałam się
- nie kłamię ...
- widzę - spojrzałam na nią pytająco ... zaczęła się śmiać i powiedziała :
- Dobrze ... no więc
< Annie ?
- No wiesz ... żeby się lepiej poznać... - powiedziała nieśmiało wadera
- to,że jest moim bratem nie znaczy ,że nie możesz mówić prawdy - zaśmiałam się
- nie kłamię ...
- widzę - spojrzałam na nią pytająco ... zaczęła się śmiać i powiedziała :
- Dobrze ... no więc
< Annie ?
Od Annie C.D. Elwiry
-Gdzie... ja nawet nie wiem czy on mnie lubi-rzekłam'
-lubi cię, widać-odpowiedziała mi
-nie wiem...ale jestem bardzo energicznym wilkiem i ale...teraz...może ... no nie wiem czy byś mogła... zapytać się go?
-nie ma sprawy ale chyba chyba to nie tylko o to chodzi?-zauważyła wilczyca
-chce...jeśli oczywiście mogę ...pójść na .... wyprawę?
<Elwira?>
Od Annie C.D. Leynar'a
Popatrzyłam na niego.Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tej odpowiedzi i bałam się że mnie wyśmieje i po prostu koniec naszej ,, znajomości"
-Słuchaj no ja...lubię cię-powiedziałam to nie pewnie nie dlatego że to kłamstwo ale dlatego bo bałam się jego reakcji
-ee...głupio powiedziałam-powiedziałam to z lekkim uśmiechem
-pewnie uznasz mnie za idiotkę ale...
-Nie , nie sądzę tak-powiedział wilk
-naprawdę?
<Leynar?>
Od Rachelle C.D. Leynar'a
-co ona...Ach...Chyba rozumiem jestem za bardzo spięta i w ogóle nie lubisz a może nawet nienawidzisz mnie...-poszłam do swojej jaskini nie beczeć jak koza tylko zrobić sobie kolacje
<Leynar?>
<Leynar?>
Amelia trafia do adopcji - może być twoja c;
Imię : Amelia ( Ash )
Rasa : Wilk Indiański
Wiek : 2 lata 4 miesiące
Płeć : Wadera
Stanowisko : ---
Cechy charakteru : Miła, wierna, żartobliwa , kocha zabawy i gry, ma dobrą kondycję, jest przyjacielska
Moce : Zmienianie wielkości księżyca / reszta nieodkryta
Partner : ---
Od Elwiry C.D. Annie
- Ciekawe skąd przyszła - powiedziała wadera
- Też jestem ciekawa ... tak w ogóle to jest Lilith - powiedziałam
- Piękne imię, piękna wilczyca - zaśmiała się wadera - pomóc ci przy niej ? - spytała
- W sumie ... to jak masz czas chodź - odpowiedziałam i poszłyśmy do mojej jaskini zrobić dla niej posłanie ... wyszło nam piękne ... nie powiem :

- Piękne - powiedziała annie - na pewno się małej spodoba - komplementowała - będziesz świetną matką ... tylko chłopaka sobie znajdź - zaśmiała się
- Sama z tym nie wyrabiam :) - powiedziałam ze śmiechem - jak tam ty i Leynar ... czy on jest z rachelle ... ? - zapytałam - mój braciszek jest nieprzewidywalny
-
< Annie ? >
- Też jestem ciekawa ... tak w ogóle to jest Lilith - powiedziałam
- Piękne imię, piękna wilczyca - zaśmiała się wadera - pomóc ci przy niej ? - spytała
- W sumie ... to jak masz czas chodź - odpowiedziałam i poszłyśmy do mojej jaskini zrobić dla niej posłanie ... wyszło nam piękne ... nie powiem :
- Piękne - powiedziała annie - na pewno się małej spodoba - komplementowała - będziesz świetną matką ... tylko chłopaka sobie znajdź - zaśmiała się
- Sama z tym nie wyrabiam :) - powiedziałam ze śmiechem - jak tam ty i Leynar ... czy on jest z rachelle ... ? - zapytałam - mój braciszek jest nieprzewidywalny
-
< Annie ? >
wtorek, 29 kwietnia 2014
Od Leynara C.D. Rachelle
Westchnąłem gdy weszła do mojej jaskini i znowu przekręciła moje imie :
- Słucham - powiedziałem
- Lenyar , co
- Przestań- przerwałem
- Co ?
- Przekręcać moje imię - powiedziałem, a do jaskini weszła annie
- co tu robisz - spytała oburzona rach- LEYNAR - podkreśliła - co znaczy ...
< Rachelle ? co co znaczy ? >
- Słucham - powiedziałem
- Lenyar , co
- Przestań- przerwałem
- Co ?
- Przekręcać moje imię - powiedziałem, a do jaskini weszła annie
- co tu robisz - spytała oburzona rach- LEYNAR - podkreśliła - co znaczy ...
< Rachelle ? co co znaczy ? >
Od Leynara C.D. Annie
-Leynar ... lubisz mnie ? - powtórzyła wadera . Uśmiechnąłem się, dotknąłem swoim czołem jej czoła i powiedziałem :
- Nawet nie wiesz jak - oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Chwile... a ty ? - zbliżyłem się - Lubisz mnie ?
- ...
< Annie ? >
- Nawet nie wiesz jak - oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Chwile... a ty ? - zbliżyłem się - Lubisz mnie ?
- ...
< Annie ? >
Od Annie C.D. Elwiry
-Co to? a raczej kto to jest?-zapytałam
- To szczeniak-odpowiedziała
-Słodki,skąd go masz?
-znalazłam,całkiem samą
-Ciekawe skąd się tu wzieła,jest śliczna
<Elwira?>
- To szczeniak-odpowiedziała
-Słodki,skąd go masz?
-znalazłam,całkiem samą
-Ciekawe skąd się tu wzieła,jest śliczna
<Elwira?>
Od Rachelle C.D. Leynar'a
-K...a z resztą...co kogo obchodzi że jedyna wilczyca w tej watasze się zakochała?-zapytałam sama do siebie sarkastycznie.Nie wiedziałam co zrobić,więc poszłam do swojej jaskini płakać.Zobaczyłam że moja chusta na łapie świeci,nie wiedziałam o co chodzi
''pójdę do Szamana''by powiedział każdy którego by to spotkało,jednak u mnie ta opcja była wycofana.Zobaczyłam na tej chustce Lenyar'a co kopie wszystko co mu stanie na drodze ,jakby to że co przed kilkoma minutami do mnie powiedział było błędem ,potem stawiłam wyższe kroki wstałam,mimo ran które mi zostały.Pobiegłam do jaskini Lenyar'a zastałam go tam leżącego(już suchego) Szamana
-Lenyar?
<Lenyar?>
Od Annie
Wilczyca podeszła do mnie i powiedziała
-Ty też jesteś mokra!!!Gdzie wy byliście?-była bardzo zdenerwowana
-Poszliśmy na łowy i -przerwała mi
-I co?! całkiem przydatkiem wpadłaś z nim do jeziora?
-Tak , tak było
-Jasne...
-A ciebie co ugryzło?-zapytałam
-A co cie to -i poszła a ja za nią krzyczałam
-Jesteś na mnie zła?,Za co?!- i dopiero wtedy zauważyłam że wyglądała inaczej
<Rachelle?>
-Ty też jesteś mokra!!!Gdzie wy byliście?-była bardzo zdenerwowana
-Poszliśmy na łowy i -przerwała mi
-I co?! całkiem przydatkiem wpadłaś z nim do jeziora?
-Tak , tak było
-Jasne...
-A ciebie co ugryzło?-zapytałam
-A co cie to -i poszła a ja za nią krzyczałam
-Jesteś na mnie zła?,Za co?!- i dopiero wtedy zauważyłam że wyglądała inaczej
<Rachelle?>
Od Annie C.D. Leynar'a
Było tak śmiesznie .Ja i on w tej rzece wyglądaliśmy jak mokre szczury ale była niezła zabawa! powiedziałam a raczej zapytałam
-Lubisz mnie?
W jego oczach było takie nieporozumienie i chaos . Nie wiedziałam czy to dobrze czy nie więc powtórzyłam
-Lenyar ...lubisz mnie?
-Eeee...
<Lenyar?>
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Od Leynar'a C.D. Rachelle
- Gdzie ? - Spytała wadera
- A co cię to w sumie obchodzi ... idź się dalej użalać nad tym ,że uratowałem ci życie - Powiedziałem i zacząłem isć do swojej jaskini
- Czekaj ! - krzyczała , ale ja ją ignorowałem - Dziękuję ! - Próbowała wedrzeć się w mój umysł - Ja ciebie ...
< Rachelle ? co ty mnie? >
- A co cię to w sumie obchodzi ... idź się dalej użalać nad tym ,że uratowałem ci życie - Powiedziałem i zacząłem isć do swojej jaskini
- Czekaj ! - krzyczała , ale ja ją ignorowałem - Dziękuję ! - Próbowała wedrzeć się w mój umysł - Ja ciebie ...
< Rachelle ? co ty mnie? >
Od Rachelle C.D. Leynar'a
-wiesz co...-powiedziałam do Elwiry-jednak zostanę...tak...jaka jestem...dziękuje -podniosłam jej głowę , była cała od łez-chociaż cię rozweselę...pomyślałam że ...dziękuje-powiedziałam jeszcze raz.
-naprawdę...Tak myślisz?-wilczyca wciąż płakała.
-dziękuje jeszcze raz ....ale teraz muszę z kimś zamienić słowo.-podbiegłam do Leynar'a,i zobaczyłam go całego mokrego.
-gdzie byłeś?
-poszedłem...
-Gdzie?
<Leynar?>
-naprawdę...Tak myślisz?-wilczyca wciąż płakała.
-dziękuje jeszcze raz ....ale teraz muszę z kimś zamienić słowo.-podbiegłam do Leynar'a,i zobaczyłam go całego mokrego.
-gdzie byłeś?
-poszedłem...
-Gdzie?
<Leynar?>
Od Leynar'a C.D. Rachelle
Elw podbiegła do wadery :
- Przepraszam - mówiła przez płacz i ją przytuliła - ja ...ja musiałam ... umierałaś - ciągnęła - To była moja decyzja ... myślałam ... myślałam ,że wolisz się zmienić ... niż umrzeć ... a ... a teraz - chlipała - możemy znowu zmienić twój wygląd na inny .... przypadkowy ... go nie da się określić ... ley zużył ostatni taki eliksir na ciebię ... yhyhyhyh
Podszedłem do basiora ... machnąłem głową ,ze nie ma robić niczego ,a sam do niej podszedłem
- Wyładniałaś - powiedziałem tylko i powoli szedłem w stronę jaskini
< Rachelle ? >
Od Rachelle C.D. Leynar'a
-ki..ki...kim ja jestem?!-obudziłam się
-Jesteś...Rachelle
-co wy ze mną zrobiliście....ja...jak mogliście!
-potakiwałaś...to chyba ma znaczenie nie?
-potakiwałam o eliksir krwionośny....!!!!-pobiegłam do Basila
-basil!musisz mi pomóc!
-kim ty jesteś?-Basil zaczął strzerzyć kły
-to ja Rachelle
-ty?po co przyszłaś?
-czy możesz zrobić eliksir który...-szepnełam mu do ucha a on odskoczył w tył.
-może da się zrobić...za kilka godzin będzie gotowy
<Leynar?>
-Jesteś...Rachelle
-co wy ze mną zrobiliście....ja...jak mogliście!
-potakiwałaś...to chyba ma znaczenie nie?
-potakiwałam o eliksir krwionośny....!!!!-pobiegłam do Basila
-basil!musisz mi pomóc!
-kim ty jesteś?-Basil zaczął strzerzyć kły
-to ja Rachelle
-ty?po co przyszłaś?
-czy możesz zrobić eliksir który...-szepnełam mu do ucha a on odskoczył w tył.
-może da się zrobić...za kilka godzin będzie gotowy
<Leynar?>
Od Elwiry
Chodziłam sobie po lesie :
- Tyle wilków- mówiłam cicho pod nosem - tyle istnień do ochrony - ciągnęłam - i ciągle nowi ... ja ... ja na prawdę potrzebuję kogoś do pomocy ... nie daję rady - po tych słowach zza krzaków coś zawyło pięknym, dziecięcym głosem. Podeszłam bliżej, w krzakach leżała mała wadera. Nie czekałam długo ,podniosłam dzieciątko ... było śliczne :

- Nazwę cię Lilith - postanowiłam. przytuliłam dzieciątko i szłam w stronę watahy, zza krzaków wyszła annie i powiedziała :
-
< Annie ?>
- Tyle wilków- mówiłam cicho pod nosem - tyle istnień do ochrony - ciągnęłam - i ciągle nowi ... ja ... ja na prawdę potrzebuję kogoś do pomocy ... nie daję rady - po tych słowach zza krzaków coś zawyło pięknym, dziecięcym głosem. Podeszłam bliżej, w krzakach leżała mała wadera. Nie czekałam długo ,podniosłam dzieciątko ... było śliczne :
- Nazwę cię Lilith - postanowiłam. przytuliłam dzieciątko i szłam w stronę watahy, zza krzaków wyszła annie i powiedziała :
-
< Annie ?>
Od Leynara C.D. Annie
-Może innym razem ? - spytała wadera
- Nie ... nie innym - powiedziałem po czym wziąłem waderę za łapę i pobiegliśmy do lasu... w połowie drogi się przewróciliśmy i sturlaliśmy się aż do rzeki . Wstaliśmy cali mokrzy i wybuchliśmy śmiechem. Zaczęliśmy się bawić. Chyba pierwszy raz w życiu poczułem się tak swobodnie. nie pilnowałem zasad. Wadera zaprzestała zabawe i powiedziała za śmiechem :
< Annie ? sorka że tak krótko >
- Nie ... nie innym - powiedziałem po czym wziąłem waderę za łapę i pobiegliśmy do lasu... w połowie drogi się przewróciliśmy i sturlaliśmy się aż do rzeki . Wstaliśmy cali mokrzy i wybuchliśmy śmiechem. Zaczęliśmy się bawić. Chyba pierwszy raz w życiu poczułem się tak swobodnie. nie pilnowałem zasad. Wadera zaprzestała zabawe i powiedziała za śmiechem :
< Annie ? sorka że tak krótko >
Od Leynar'a C.D. Rachelle
Wadera uderzyła o sosnę,ja tylko westchnąłem i podeszłem do niej. Byłem przerażony ... mimo iż waderę nic nie bolało miała połamane wszystkie kości i z kilku miejsc leciała jej mocno krew. Szybko zaniosłem ją do jaskini i zawołałem elw . Razem myśleliśmy co zrobić ,aby przeżyła i była zdrowa.
- Eliksir- przebudziła się nagle elw
- Ale ona musi się zgodzić - powiedziałem wiedząc że wadera nie może mówić
- Przytaknie ... myślę ,że raczej to zrobi ... myślę że woli zmienic wygląd niż umżeć - odparła elwira z przekonaniem
- Jesteś pewna ? Mam spytać - dopytywałem się
- Nie pytaj... ona zaraz umrze !!!- krzyknęła bliska płaczu el . Widząc wykrwawiającą się waderę ,której nawet eliksir Blood Dole nie pomoże wlałem jej do ust płym a ona zaświeciła oślepiającym światłem... gdy ją znowu zobaczyliśmy wyglądała tak :

< Rachelle? >
- Eliksir- przebudziła się nagle elw
- Ale ona musi się zgodzić - powiedziałem wiedząc że wadera nie może mówić
- Przytaknie ... myślę ,że raczej to zrobi ... myślę że woli zmienic wygląd niż umżeć - odparła elwira z przekonaniem
- Jesteś pewna ? Mam spytać - dopytywałem się
- Nie pytaj... ona zaraz umrze !!!- krzyknęła bliska płaczu el . Widząc wykrwawiającą się waderę ,której nawet eliksir Blood Dole nie pomoże wlałem jej do ust płym a ona zaświeciła oślepiającym światłem... gdy ją znowu zobaczyliśmy wyglądała tak :
< Rachelle? >
Od Annie C.D. Leynar'a
Obudziłam się pełna energii
szłam na polowania i spotkałam Leynar'a
-Cześc!-powiedział z pozytywną energią
-Hej!!!-rzekłam
-Gdzie cie tak niesie?-zapytał
-Na polowania
-Umiesz z tego korzystać?-zmienił temat
-Oczywiście,pójdziesz ze mną na polowanie?-zapytałam a Elwira rzekła
-Kolejna nowa! Leynar chodź!
-Morze innym razem?-zapytałam
<Leynar?>
szłam na polowania i spotkałam Leynar'a
-Cześc!-powiedział z pozytywną energią
-Hej!!!-rzekłam
-Gdzie cie tak niesie?-zapytał
-Na polowania
-Umiesz z tego korzystać?-zmienił temat
-Oczywiście,pójdziesz ze mną na polowanie?-zapytałam a Elwira rzekła
-Kolejna nowa! Leynar chodź!
-Morze innym razem?-zapytałam
<Leynar?>
Od Rachelle C.D. Leynar'a
wstałam i się sturlałam z jego grzbietu.Było mi bardzo głupio bo sturlałam się do przodu ,przewróciłam Leynar'a i wpadliśmy do jeziorka.
-Przepraszam...-uciekłam ,kiedy Leynar patrzał na mnie z żalem kiedy biegłam ,patrząc wciąż w tył uderzyłam się w sosnę
-ał...-pokazując mu że wszystko dobrze pomachałam mu w gest ''lubię cię''
<Leynar?>
niedziela, 27 kwietnia 2014
Od Leynar'a C.D. Rachelle
Wadera zemdleła
- Elw ... zabiorę ją do siebie, sory ... spacerek nie wypali
- Nie szkodzi braciszku - Powiedziała elwira i odbiegła
Zabrałem waderę do jaskini ... w połowie drogi się obudziła
< Rachelle ? >
- Elw ... zabiorę ją do siebie, sory ... spacerek nie wypali
- Nie szkodzi braciszku - Powiedziała elwira i odbiegła
Zabrałem waderę do jaskini ... w połowie drogi się obudziła
< Rachelle ? >
Od Rachelle
Szłam po swoim własnym lesie , którego jak byłam małym szczeniakiem zasiałam jednym ziarenkiem.Kiedy tak chodziłam , zobaczyłam fiolke z napisem :
jeśli mnie wypijesz , staniesz się likwe yutarn-było rozmazane
-no nic ... wypije póki stoi w końcu od kilku dni tylko jadłam obrzydliwe sałatki bll...eee.Wypiłam i dopiero wtedy zobaczyłam napis :
wilk natury
-ups...e...to na mnie podziała?-zapytałam się sama do siebie...
zobaczyłam wilczycę która szła razem z ... anielskim wilkiem... był taki piękny...nie -pomyślałam-jestem dla niego pewnie albo za stara albo za młoda...-podszedł do mnie mówiąc coś do wilczycy,wilczyca przytakneła z uśmiechem
-chcesz dołączyć do watahy?
-o...ja?!-rzuciłam fiolke i patrzałam na wilka który,jak się okazało ma na imię Leynar
-jasne -odpowiedziałam lekko drżąc ,potem zemdlałam z zaszczytu
< Leynar ? >
jeśli mnie wypijesz , staniesz się likwe yutarn-było rozmazane
-no nic ... wypije póki stoi w końcu od kilku dni tylko jadłam obrzydliwe sałatki bll...eee.Wypiłam i dopiero wtedy zobaczyłam napis :
wilk natury
-ups...e...to na mnie podziała?-zapytałam się sama do siebie...
zobaczyłam wilczycę która szła razem z ... anielskim wilkiem... był taki piękny...nie -pomyślałam-jestem dla niego pewnie albo za stara albo za młoda...-podszedł do mnie mówiąc coś do wilczycy,wilczyca przytakneła z uśmiechem
-chcesz dołączyć do watahy?
-o...ja?!-rzuciłam fiolke i patrzałam na wilka który,jak się okazało ma na imię Leynar
-jasne -odpowiedziałam lekko drżąc ,potem zemdlałam z zaszczytu
< Leynar ? >
Od Annie
Szłam sobie po lesie nie miałam gdzie pójść ! zauważyłam ładną sarne zbliżyłam się i już napiełam łuk i...UCIEKŁA! czemu nikogo oprócz mnie nie ma ...chyba...i zza krzaków wyszedł jakiś wilk czarny odrazu mnie zauważył i zaczą na mnie ostrzyć kły.Byłam zdenerwowana i pomyslałam jak ona śmie! napiełam łuk do obrony i nagle wybiegł drugi wilk
-Elwira -krzykną czarny wilk
-Nire nic ci nie jest?-zapytała
-nie ale jakiaś przybłęda tu jest
zpojżałam na ją i chciałam jej oczy wydrapać lecz przerwał mi głos Elwiry
-Jak cię zwą?
-Annie przybywam z krain północnych
-Aaa...chcesz dołączyć do naszej watahy?-zapytała
-w sumie czemu nie?
I zaprowadziła mnie do watahy
-Elwira -krzykną czarny wilk
-Nire nic ci nie jest?-zapytała
-nie ale jakiaś przybłęda tu jest
zpojżałam na ją i chciałam jej oczy wydrapać lecz przerwał mi głos Elwiry
-Jak cię zwą?
-Annie przybywam z krain północnych
-Aaa...chcesz dołączyć do naszej watahy?-zapytała
-w sumie czemu nie?
I zaprowadziła mnie do watahy
Od Leynara
Byłem w trakcie pżyrządzania eliksiru, kiedy to do jaskini przyszła elwira :
- Mamy nową - powiedziała - może chcecie zapoznać się bliżej ?- podeszła do mnie ... uśmiechnęła się i wyszła
- Cześć - powiedziałem
- H-e-e-ej - powiedziała drżąc z zimna ... no tak ... pewnie nie jest przyzwyczajona do warunków jakie tu panują
- Chodź - powiedziałem i położyłem ją pod kocem na posłaniu i położyłem się obok, wadera natychmiastowo mnie przytuliła i zasnęła ..
< Annie ? >
- Mamy nową - powiedziała - może chcecie zapoznać się bliżej ?- podeszła do mnie ... uśmiechnęła się i wyszła
- Cześć - powiedziałem
- H-e-e-ej - powiedziała drżąc z zimna ... no tak ... pewnie nie jest przyzwyczajona do warunków jakie tu panują
- Chodź - powiedziałem i położyłem ją pod kocem na posłaniu i położyłem się obok, wadera natychmiastowo mnie przytuliła i zasnęła ..
< Annie ? >
Od Elwiry C.D. Basila
- Bardzo przepraszam - powiedziałam po czym zregenerowałam zioła i eliksiry - nie wiem co tu robisz...ale nie przychodź tu więcej ... bo będę musiała cię zabić- szepnęłam po czym odwróciłam się i ruszyłam w stronę watahy, basior spojrzał na jego eliksiry ... wyglądał na zdziwionego ,że są całe . Zostawił wszystko, podbiegł do mnie :
- Dlaczego? - spytał
- Jesteś zbyt niebezpieczny ...muszę bronić mojej watahy
- Masz watahę ? - dopytywał się
- Watahy się nie posiada ... ja ją bronię ... rządzę - ciągnęłam cicho - jak nie chcesz zrobić nic złego ... zapraszam
-
< Basil ? co powiedziałes ? >
- Dlaczego? - spytał
- Jesteś zbyt niebezpieczny ...muszę bronić mojej watahy
- Masz watahę ? - dopytywał się
- Watahy się nie posiada ... ja ją bronię ... rządzę - ciągnęłam cicho - jak nie chcesz zrobić nic złego ... zapraszam
-
< Basil ? co powiedziałes ? >
Od Basila
Właśnie byłem w trakcie szukania nowego domu.Stary niestety spłonął razem z lasem w którym się znajdował.Większość zwierząt w tym ja uciekło-na szczęście.Niestety nie było w pobliżu żadnej innej jaskini więc musiałem opuścić rodzinne ziemie i udać się w podróż szukając nowego domu.Zabrałem zapas przeróżnych ziół i eliksirów.Może nie wspomniałem ale interesuję się chemią.Tworzę przeróżne trunki i eliksiry.Jestem też wilkiem wojowniczym ale to już inna bajka.
Podróż twała już miesiąc i ani śladu jakiejś normalnej jaskini lub jamy w ziemi.Przecież te tereny powinny być pełne jaskini a tu prosze-nie ma nic.Postanowiłem trochę odpocząć.Położyłem się przy najbliższym drzewie.Zaraz zapadłem w sen.Kiedy się obudziłem było już dobrze po zmierzchu.W nocy też można podróżować.Wstałem szybko i zacząłem biec truhtem.Kiedy tak biegłem nagle pode mną przebiegł mały zajączek,odwróciłem się a tu jakiś wilk skoczył na mnie z ogromną siłą.Poturlaliśmy się po czym wpadliśmy na drzewo.Ja tylko usłyszałem brzęk szkła.Wilk natychmiast odskoczył ode mnie jak poparzony.Kiedy był już 5 metrów ode mnie zaczął gapić się na mnie jak na ufoludka.Ja otworzyłem torbę i zastałem tam porozbijane butelki z miksturami i zgniecione zioła.Do niczego się to nie nadawało.Dni ciężkiej pracy nad nimi na marne!Cisnąłem torbą na ziemię i spojrzałem na spracę całego zamieszania.Na początku miałem ochotę rzucić się na niego ale później stwierdziłem że byłbym taki sam jak on.Odwróciłem się i już miałem odejść ale wilk pisknął po cichu:
-Bardzo przepraszam...
< Elwira?Sorry że w takim złym świetle ale cierpię ostatnio na brak weny twórczej.>
sobota, 26 kwietnia 2014
wtorek, 22 kwietnia 2014
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)